|
|
Witam kolegów wędkarzy . W ubiegłym roku w sierpniu pojechałem z
synem Rafałem na ryby .Była godzina 17 piękna pogoda i pełno
wędkarskiej braci wokół zbiornika w Nieliszu. Zajeliśmy jedyne
wolne miejsce , które opuszczał miejscowy wędkarz. Na pożegnanie
powiedział że siedzi od rana i nie miał brania. Rozstawiłem
federy Rafał bawił się tyczką i płoteczkami . po kilkunastu
minutach wyjąłem leszczyka. Około 18 branie zacinam i czuje
że na kiju mam coś dużego na kołowrotku żyłka 014 przypon
012 a ryba odchodzi coraz dalej , przyblokowałem hamulec i
zacząłem pompować dała się poprowadzić kilkanaście metrów
i zaczęła swoje , znowu do przodu. Za trzecim podejściem
Rafał podebrał lina o długości 50 centymetrów. Po zważeniu
okazało się 2 kilo 35 deko rybki.
|